Fundacja Centrum Praw Kobiet

Przejdź do strony głównej serwisu

Reklama

POMOC DLA KOBIET PODSTRONA

Gdzie szukać pomocy

22 621 35 37

TELEFON ZAUFANIA

600 070 717

TELEFON INTERWENCYJNY

 

Wybierz serwis

Wybierz serwis

Wyszukiwarka

Reklama

POMOC DLA KOBIET 2

Nasza biblioteka

  • Od przemocy ekonomicznej do niezależności
    Od przemocy ekonomicznej do niezależności
  • Wybieram życie
    Wybieram życie

Treść strony

Cały świat tańczy przeciwko przemocy. "Miliard bitych kobiet to zbrodnia, miliard tańczących kobiet to rewolucja" (Gazeta.pl, 14.02.2013)

Nagranie instruujące, jak tańczyć podczas akcji

Nagranie instruujące, jak tańczyć podczas akcji "Nazywam się miliard" (fot. youtube.com)

Pierwszy raz w historii kobiety i mężczyźni w 200 krajach wyjdą na ulice, żeby tańczyć i protestować przeciwko przemocy - mówi w rozmowie z TOK FM Joanna Piotrowska (organizatorka). - Chcemy pokazać, że mamy siłę i będziemy robić wszystko, żeby natychmiast zmieniło się prawo i chroniło ofiary przemocy - tłumaczy. Kobiety, zatańczmy przeciwko przemocy!

Kierowana przez Piotrowską Fundacja Feminoteka zaprasza dziś na akcję "Nazywam się miliard", skierowaną przeciwko przemocy wobec kobiet. Odbędzie się ona w 25 polskich miastach. Inicjatorką całego przedsięwzięcia jest Eve Ensler, feministka, autorka kontrowersyjnej książki "Monologi waginy", w której poruszała problem przemocy wobec kobiet. Akcję nazwała "One Billion Rising", (polska wersja to "Nazywam się miliard"), gdyż zdaniem Ensler na świecie miliard kobiet w ciągu swojego życia padło lub padnie ofiarą gwałtu. W 2011 r., po fali gwałtów w USA, napisała: Nieproszony fiut w naszym tyłku albo w pochwie nie jest ani odrobinę zabawny. Mam dość mówienia o gwałcie pięknymi słówkami. To trwało zbyt długo; byłyśmy zbyt wyrozumiałe. To nasza kolej, by gwałtownie domagać się uwagi.

Uwagę przykuć mają flash moby, które odbędą się w 200 krajach i 25 miastach w Polsce. Kobiety i mężczyźni będą tańczyć w rytm piosenki "Break the Chain". Dlaczego taniec? "Tańcząc rządzę swoim ciałem. Wspólny taniec wyzwala energię" - czytamy na stronie internetowej akcji.

"Ensler powinna dostać za to Pokojową Nagrodę Nobla"

Joanna Piotrowska, prezeska Fundacji Feminoteka, która koordynuje akcję w Polsce, uważa, że taneczna forma pozwala rozpropagować tę inicjatywę. - Liczyłam, że zgłosi się pięć miast, góra dziesięć. Jak zobaczyłam kolejne, byłam w absolutnym szoku - przyznaje. - Bardzo trudno namówić kobiety, żeby protestowały w swojej sprawie. Zwłaszcza te, które doświadczyły przemocy. Ta akcja jest nieprawdopodobna, Eve Ensler powinna dostać za to Pokojową Nagrodę Nobla - mówi Piotrowska.

Akcja odbywa się w walentynki. I nie jest to przypadek: - Chodzi nam o prawdziwą miłość i szacunek, a nie tylko kwiatki i bombonierki - podkreśla Piotrowska.

Jednak "Nazywam się miliard" to nie tylko taniec. - Chcemy pokazać, że mamy siłę i będziemy robić wszystko, żeby natychmiast zmieniło się prawo i chroniło ofiary przemocy - tłumaczy Piotrowska. W kampanię społeczną towarzyszącą akcji zaangażowały się m.in. Kayah, Kora Jackowska, Olga Frycz i Dorota Wellman. - Mam nadzieję, że to da siłę i odwagę innym kobietom, aby nie zgadzały się na to, co się dzieje. Mówimy w imieniu tych kobiet, które się boją i wstydzą. To nie one mają się wstydzić, tylko sprawca przemocy - wyjaśnia prezeska Feminoteki.

Zdaniem Urszuli Nowakowskiej, założycielki Centrum Praw Kobiet, takie akcje są potrzebne: - Ciągle za mało o tym mówimy, za dużo kobiet się wstydzi - przyznaje. Podkreśla jednak, że za takimi akcjami muszą iść działania, które rozwiążą konkretne problemy. - Prawo jest trochę lepsze niż jeszcze 10 lat temu, ale wciąż jest wiele do zrobienia - tłumaczy.

Jest o co walczyć

- Kodeks karny kompletnie nie chroni ofiar gwałtu. Ustawa antyprzemocowa jest dobra, ale nie jest realizowana. 80 proc. wyroków za przemoc wobec kobiet to wyroki w zawieszeniu - wylicza Piotrowska. - Sprawcy są kompletnie bezkarni, czegoś takiego nie ma w Unii Europejskiej - dodaje. Feminoteka szacuje, że w Polsce przemocy fizycznej i seksualnej doświadcza od 700 tys. do miliona kobiet. Ofiary rzadko kiedy szukają pomocy na komisariacie czy w innej państwowej instytucji. Nieufność urzędników czy funkcjonariusze podważający ich wiarygodność powodują kolejną traumę.

- Jesteśmy dość konserwatywnym krajem, tradycyjnie postrzegamy role kobiet i mężczyzn. Naczelną wartością jest rodzina, a nie prawa człowieka - przyznaje Nowakowska. Dodaje, że myślenie o problemie zmienia się na niekorzyść kobiet. - Jeszcze w latach 90. mówiliśmy o naruszeniu praw człowieka czy przestępstwie. Teraz to "problem rodziny".

Zdaniem Nowakowskiej system nie jest wystarczająco skoncentrowany na ofiarach przemocy. Podkreśla, że wystarczy spojrzeć na statystyki, które pokazują raczej ułomność państwa, a nie zanikanie problemu: - Spada liczba niebieskich kart zakładanych przez policję, spada liczba wszczętych postępowań, jest więcej umorzeń przy mniejszej liczbie wyroków skazujących. Coś jest nie w porządku.

Sonda internetowa

Czy zdarzyło Ci się być ofiarą przemocy fizycznej (np. bicie, popychanie, szarpanie) ze strony męża/partnera?
oddane głosy: 4064

Newsletter

Chcę otrzymywać wiadomości dotyczące aktywności w poszczególnych programach Centrum Praw Kobiet

Materiały promocyjne

Ministerstwo Sprawiedliwości
Miasto Stołeczne Warszawa
Fundacja Kronenberga
Kapitał Ludzki - Narodowa Strategia Spójności
Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności
Ambasada USA w Warszawie
Daphne Programme
Bank BPH
Miasto Żyrardów
Miasto Gdańsk
Miasto Wrocław
Miasto Świdnica
Urząd Miasta Łódź
Europejski Fundusz Spójności
Norway Grants
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej